Drenaż mózgów: dlaczego najlepsi wyjeżdżają — i jak ich zatrzymać

Maria Skłodowska-Curie musiała wyjechać z Warszawy, żeby robić naukę. Sto lat później mechanizm jest ten sam: brak stabilności i pieniędzy wypycha z Polski młodych badaczy. Razem wiąże zatrzymanie drenażu mózgów z konkretami — nakładami na naukę, godnymi pensjami i umowami zamiast stypendialnego prowizorium — bo prestiż zawodu naukowca nie odbuduje się sam, dopóki na naukę nie stać.

Maria Skłodowska-Curie na fotografii z 1903 roku — polska noblistka, która musiała wyemigrować, by móc prowadzić badania naukowe.

Najbardziej znana polska uczona wyjechała, bo w Polsce nie mogła pracować. Maria Skłodowska-Curie opuściła zabór rosyjski, bo kobieta nie miała tu wstępu na uniwersytet, a warunki do badań były żadne — dwa Noble zdobyła w Paryżu. Ta biografia jest wygodnym mitem narodowej dumy, a niewygodnym faktem polityki naukowej: pokazuje, co się dzieje, gdy kraj nie stwarza swoim najzdolniejszym warunków do pracy. Sto lat później mechanizm nie zniknął, tylko zmienił dekoracje.

„Wyjeżdżają z kraju" — w programie i w praktyce

Deklaracja Razem opisuje ten proces beznamiętnie i dlatego dotkliwie: ludzie, którzy „mogli stać się siłą napędową polskiego rozwoju, wyjeżdżają z kraju — bo nie mają stabilności lub po prostu środków na życie". To nie jest kwestia patriotyzmu ani charakteru — to rachunek. Badaczka, która w Polsce dostaje stypendium doktoranckie niższe od płacy minimalnej albo adiunkturę z pensją ledwie odstającą od średniej, a w Niemczech czy Holandii — wielokrotność tego przy stabilnym etacie, nie podejmuje decyzji emocjonalnej, tylko oczywistą. Drenaż mózgów jest sumą tysięcy takich oczywistych decyzji.

Partia mówi o tym od dawna. W stanowisku z 2018 roku ostrzegała, że przy dalszym niedofinansowaniu zdolni naukowcy „w najlepszym razie wyjadą za granicę, w najgorszym – zmienią branżę", i wiązała odpływ ludzi z degradacją ośrodków regionalnych, które „również obecnie cierpią z powodu tak zwanego drenażu mózgów". Stąd bierze się jeden z mniej oczywistych postulatów Razem: obrona uczelni regionalnych. Dobre uniwersytety poza wielkimi aglomeracjami to — jak ujęło to partyjne stanowisko — „faktyczny koniec podziału na Polskę A i B", bo zatrzymują młodych ludzi tam, gdzie się urodzili, zamiast wysysać ich najpierw do stolic, a potem za granicę.

Razem stawia ten sam problem w centrum swojego „Programu dla nauki i szkolnictwa wyższego" (Rada Krajowa, styczeń 2025): „Nasz kraj nie może pozwolić sobie na utratę innowatorek i innowatorów ze względu na brak godnych warunków prowadzenia działalności naukowej" — państwo, które oszczędza na warunkach pracy, traci talenty, a badacze wybierają kariery poza Polską.

Dlaczego drenaż mózgów jest tak kosztowny. Wykształcenie naukowca — od studiów przez doktorat po pierwsze lata samodzielnej pracy — to kilkanaście lat inwestycji, w dużej części publicznej. Gdy taki człowiek wyjeżdża, kraj traci nie tylko jego, ale i cały wyłożony na niego kapitał, a zyskuje go gospodarka, która nie musiała za to zapłacić. To transfer bogactwa z biedniejszego kraju do bogatszego — dokładne odwrócenie tego, co powinno się dziać.

Prestiż nie odbuduje się sam

Za odpływem ludzi stoi też coś trudniejszego do zmierzenia: erozja prestiżu zawodu naukowca. Trudno utrzymać szacunek do profesji, w której — jak pisało Razem w 2018 roku — „za płacę minimalną nie da się uprawiać nauki na międzynarodowym poziomie", a do tego trzeba się mierzyć z rosnącą „propagandą antynaukową". Prestiż nie jest tu miękkim dodatkiem — to on decyduje, czy zdolny maturzysta w ogóle rozważy karierę w nauce, zamiast od razu skręcić tam, gdzie płacą więcej i szanują bardziej.

Recepta Razem na prestiż nie jest kampanią wizerunkową, tylko wynika z całej reszty programu. Prestiż zawodu naukowca odbudowuje się przez godne pensje i ich ustawową waloryzację oraz umowy o pracę zamiast stypendialnego prowizorium, przez stabilne finansowanie badań i przez podniesienie nakładów na naukę do 3% PKB. Zatrzymanie drenażu mózgów to nie osobny postulat — to skutek uboczny potraktowania nauki poważnie.

Co proponuje Razem

Kolejne rządy głodzą polską naukę. Nie ma stabilności w finansowaniu projektów, nie ma pieniędzy dla doktorantów i pracowników naukowych. Ludzie, którzy mogli stać się siłą napędową polskiego rozwoju, wyjeżdżają z kraju — bo nie mają stabilności lub po prostu środków na życie.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Nauka — warunek rozwoju”, partiarazem.pl
  • Godne, waloryzowane pensje i umowy o pracę jako warunek, by zostanie w polskiej nauce przestało być aktem poświęcenia.
  • Stabilne finansowanie badań zamiast grantowej loterii, która wypycha najlepszych za granicę — to argument, który podnosi nawet wiceminister nauki.
  • Wsparcie uczelni regionalnych jako tama na odpływ młodych z mniejszych ośrodków — „koniec podziału na Polskę A i B" (postulat ze stanowisk Razem z 2015 i 2018 roku, spójny z linią partii, choć spoza rozdziału o nauce w Deklaracji 2025).

Drenaż mózgów jest ostatecznie stratą gospodarczą: kraj, który wypuszcza swoich najzdolniejszych, skazuje się na rolę montowni, o której pisaliśmy przy okazji niedofinansowania nauki. Dlaczego godne warunki pracy zatrzymują ludzi nie tylko w nauce, pokazuje serwis pracowniczy Razem w tekście o godnej płacy minimalnej, a co odróżnia gospodarkę wiedzy od gospodarki taniej pracy — serwis gospodarczy w tekście o płacach a wzroście gospodarczym.

Źródła i dalsza lektura