Rozdział o nauce w Deklaracji programowej Partii Razem zaczyna się zdaniem, które brzmi jak diagnoza lekarza, nie jak polityczny slogan: „Kolejne rządy głodzą polską naukę". Łatwo przejść nad tym do porządku dziennego jako nad publicystyczną przesadą — problem w tym, że statystyka publiczna mówi dokładnie to samo, tyle że w procentach PKB. Polska od lat wydaje na badania mniej, niż wynosi europejska średnia, a ostatnie dane pokazują, że zamiast nadrabiać dystans, właśnie zaczęliśmy się cofać.
1,41% PKB — i pierwszy spadek od lat
Główny Urząd Statystyczny policzył, że w 2024 roku krajowe nakłady brutto na działalność badawczo-rozwojową wyniosły 51,5 mld zł, co odpowiadało 1,41% PKB — wobec 1,56% rok wcześniej. To nie jest wahnięcie w granicach błędu: nominalnie nakłady spadły o 3,1% w porównaniu z poprzednim rokiem, a w przeliczeniu na mieszkańca zjechały do 1370 zł. Udział w PKB cofnął się o pełne piętnaście setnych punktu procentowego w rok — w skali, w której liczą się dziesiąte części, to gwałtowny ruch w złym kierunku.
Ta liczba dostaje właściwego ciężaru dopiero w zestawieniu z sąsiadami. Według Eurostatu unijne nakłady na badania i rozwój sięgnęły w 2024 roku 2,2% PKB, a europejskim liderem pozostaje Szwecja z około 3,6%, przed Niemcami z około 3,1%. Polska z 1,41% plasuje się w dolnej części stawki — i, co gorsza, oddala się od unijnego celu 3% PKB w momencie, gdy większość rozwiniętych gospodarek do niego dąży. Dystans, o którym mowa, nie jest abstrakcją: każda dziesiąta część punktu PKB to miliardy złotych, których nie ma na pensje, aparaturę i wieloletnie projekty.
Zaciskanie pasa, które cofa gospodarkę
Deklaracja Razem nie zatrzymuje się na diagnozie niedofinansowania — wiąże je wprost z przyszłością gospodarczą kraju. „Polska musi w ciągu najbliższej dekady zbudować nowe silniki rozwoju. Są nimi zaawansowane badania naukowe, które wymagają dużych nakładów i czasu" — czytamy w programie. Logika jest tu chłodno rozwojowa: gospodarka oparta na taniej pracy i montowaniu cudzych produktów ma niski sufit, a przebicie go wymaga własnych technologii, patentów i wykształconych kadr. Tego się nie kupuje w hurtowni; to się buduje przez lata cierpliwego finansowania. Partia formułowała tę myśl już dekadę temu w „9 tezach dla nauki", pisząc, że „Polska może być czymś więcej niż montownią i dostarczycielem taniej siły roboczej dla innych gospodarek". Od tamtej pory zmienił się rząd i wskaźniki, ale zdanie nie straciło aktualności.
Problem z głodzeniem nauki polega na tym, że jego skutki są odroczone i przez to wygodne politycznie. Cięcie w budżecie badań nie wywołuje natychmiastowej awarii — laboratoria działają dalej, studenci kończą studia, artykuły się ukazują. Rachunek przychodzi później: w postaci technologii, których nie opracowaliśmy, firm, które nie powstały, i badaczy, którzy spakowali walizki. Tę bierność państwa Razem opisuje wprost w „Programie dla nauki i szkolnictwa wyższego" przyjętym przez Radę Krajową w styczniu 2025 r.: bez radykalnego zwiększenia nakładów Polska traci przyszłe silniki rozwoju — jak przedsiębiorca, który tnie koszty tam, gdzie akurat rodzi się jego przyszły zysk. Wcześniej, jeszcze pod bramą Uniwersytetu Warszawskiego, Zandberg mówił krócej: „Zwiększenie nakładów na badania, naukę i rozwój to sprawa absolutnie kluczowa. Od tego będzie zależeć przyszłość Polski i przyszłość gospodarki" — relacjonował Bankier.pl.
Co proponuje Razem
Zwiększymy nakłady na badania i naukę — docelowo do 3% PKB rocznie. Subwencje dla uczelni wyższych będą rosły co najmniej o wskaźnik inflacji.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Nauka — warunek rozwoju”, partiarazem.pl
- Nakłady na naukę docelowo do 3% PKB rocznie — podwojenie obecnego 1,41% i dogonienie unijnej czołówki zamiast dryfu w ogonie stawki.
- Subwencje dla uczelni rosnące co najmniej o wskaźnik inflacji — koniec cichego cięcia, w którym nominalnie „bez zmian" oznacza realny spadek, gdy tylko ceny idą w górę.
- Stabilne, przewidywalne finansowanie zamiast budżetu sklejanego z roku na rok — bo badań, które wymagają dekady, nie da się prowadzić w rytmie rocznych ustaw budżetowych.
Skąd wziąć te pieniądze i dlaczego akurat państwo ma je wyłożyć, rozkładamy na czynniki w tekście o roli państwa w finansowaniu innowacji. Jak z kolei wygląda dziś dramatyczny wskaźnik sukcesu w konkursach grantowych — czyli co się dzieje, gdy pieniędzy jest za mało na dobre pomysły — pokazujemy na przykładzie Narodowego Centrum Nauki.
To, że nauka jest inwestycją gospodarczą, a nie kosztem socjalnym, widać najlepiej z drugiej strony — od strony wzrostu i produktywności. Dlaczego kraje, które więcej wydają na badania, płacą też wyższe pensje, opisujemy w serwisie gospodarczym Razem, w tekście o płacach a wzroście gospodarczym.
Źródła i dalsza lektura
- Partia Razem — Deklaracja programowa, rozdz. „Nauka — warunek rozwoju" (2025)
- GUS — „Działalność badawcza i rozwojowa w Polsce w 2024 r." (publ. 23.10.2025)
- Eurostat — „EU spending on R&D exceeded €403 billion in 2024" (04.12.2025)
- Partia Razem — „9 tez dla nauki i szkolnictwa wyższego" (2015)
- Partia Razem — „Program dla nauki i szkolnictwa wyższego" (stanowisko Rady Krajowej, 14.01.2025)
- Bankier.pl — „Zandberg: Lewica podniesie nakłady na naukę, badania i rozwój do 3 proc. PKB"
