Pseudonauka nie jest niewinnym dziwactwem. Ruch antyszczepionkowy obniża wyszczepialność i przywraca choroby, które medycyna niemal wykasowała; „cudowne" terapie odciągają chorych od skutecznego leczenia; dezinformacja klimatyczna czy zdrowotna przekłada się na realne decyzje i realne ofiary. W czasach, gdy fałsz rozchodzi się szybciej niż recenzowane badanie, obrona nauki przestaje być sporem akademickim, a staje się kwestią zdrowia publicznego. Razem podchodzi do niej z dwóch stron naraz: przez medycynę opartą na dowodach i przez upowszechnianie wiedzy.
Medycyna oparta na dowodach jako zobowiązanie państwa
W rozdziale o zdrowiu Deklaracja programowa Razem stawia sprawę wprost. Partia zobowiązuje się „działać na rzecz rzetelnej medycyny opartej na dowodach i badaniach naukowych" oraz przyznać rzecznikowi praw pacjenta szerokie uprawnienia, „aby mógł chronić pacjentów przed groźnymi, niepotwierdzonymi naukowo terapiami". To ważne, bo pokazuje, że „oparcie na dowodach" nie jest hasłem, tylko konkretnym zadaniem instytucji publicznych — na przykład tam, gdzie refundacja ma iść za realną skutecznością terapii, a pacjent ma być chroniony przed naciąganiem na metody bez pokrycia w badaniach.
Tu nauka i ochrona zdrowia stają się jednym systemem. Publiczna medycyna, która leczy zgodnie z aktualną wiedzą, potrzebuje zaplecza w postaci finansowanych ze środków publicznych badań — bez nich „dowody", na których ma się opierać, musiałyby pochodzić wyłącznie od tych, którzy mają interes w konkretnym wyniku. Dlatego publiczne finansowanie badań i medycyna oparta na dowodach to dwie strony tej samej monety, a jakość publicznej ochrony zdrowia opisuje serwis zdrowotny Razem w tekście o wyborze między medycyną publiczną a prywatną.
Najlepszą tamą jest dostępna wiedza
Drugą część odpowiedzi Razem formułowało już w 2018 roku i pozostaje ona spójna z jego linią, choć pochodzi ze stanowiska o nauce, nie z rozdziału zdrowotnego Deklaracji 2025. Partia pisała wtedy, że „w czasach tak silnej propagandy antynaukowej inwestycja w upowszechnianie wiedzy naukowej jest wręcz konieczna". Logika jest tu profilaktyczna: łatwiej zapobiegać dezinformacji, niż ją potem prostować. Społeczeństwo, które ma dostęp do rzetelnej wiedzy i rozumie, jak działa nauka, jest odporniejsze na naciąganie — od cudownych diet po teorie spiskowe.
Z tego samego stanowiska płynie druga myśl: „wiedza nie jest produktem rynkowym, ale dobrem wspólnym", więc państwo powinno „umożliwiać swobodny dostęp do wyników badań finansowanych ze środków publicznych". Jeśli badanie opłacił podatnik, jego wyniki nie powinny znikać za zaporą płatną drogiego czasopisma — powinny być dostępne obywatelom, dziennikarzom i lekarzom. Otwarty dostęp do wiedzy to nie tylko sprawiedliwość, ale i konkretne narzędzie w walce z pseudonauką: im łatwiej dotrzeć do wiarygodnego źródła, tym trudniej wygrać fałszowi.
Co proponuje Razem
Będziemy działać na rzecz rzetelnej medycyny opartej na dowodach i badaniach naukowych. Przyznamy rzecznikowi praw pacjenta szerokie uprawnienia, aby mógł chronić pacjentów przed groźnymi, niepotwierdzonymi naukowo terapiami.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Zdrowie ponad zyski”, partiarazem.pl
- Rzetelna medycyna oparta na dowodach i badaniach jako zobowiązanie publicznych instytucji zdrowia — leczenie zgodne z wiedzą, nie z modą.
- Ochrona pacjentów przed niepotwierdzonymi terapiami przez wzmocnionego rzecznika praw pacjenta.
- Upowszechnianie wiedzy i otwarty dostęp do badań publicznych jako profilaktyka przeciw propagandzie antynaukowej (postulat ze stanowiska Razem z 2018 roku).
Obrona nauki przed polityczną i rynkową presją to ten sam wątek, co niezależność uczelni — bo wiarygodna jest tylko nauka, której nikt nie może kazać z góry, co ma „udowodnić".
