Kiedy naukowiec składa wniosek o grant w Narodowym Centrum Nauki, konkuruje nie tyle z gorszymi pomysłami, ile z arytmetyką budżetu. W ostatnich konkursach finansowanie dostawało kilkanaście procent projektów, co oznacza, że większość wniosków ocenionych jako dobre albo bardzo dobre i tak odpada — bo pieniędzy starcza dla garstki. To nie jest selekcja jakości, tylko racjonowanie niedoboru. Razem chce ten niedobór zlikwidować ustawowo: gwarancją, że wsparcie otrzyma co najmniej jeden na cztery projekty.
Kilkanaście procent, czyli loteria dobrych wniosków
Skalę problemu widać w oficjalnych statystykach samego NCN. W ogłoszonych pod koniec 2024 roku wynikach flagowych konkursów wskaźnik sukcesu wyniósł 15,83% w konkursie OPUS i 17,21% w PRELUDIUM — i były to wyniki reklamowane jako „rekordowe", bo w wielu wcześniejszych edycjach było jeszcze ciaśniej, z sukcesem spadającym poniżej tego poziomu. Innymi słowy: badacz z solidnym projektem miał statystycznie mniej więcej jedną szansę na sześć, że dostanie pieniądze. Pozostałe pięć dobrych pomysłów na sześć trafiało do szuflady.
Że to za mało, przyznaje nie tylko środowisko, ale i sam rząd. Wiceminister nauki Maciej Gdula mówił wprost, że wskaźnik sukcesu powinien wynosić 25–30%, by system skutecznie wspierał najbardziej wartościowe badania i nie wypychał najlepszych badaczy za granicę. Postulat Razem — „co najmniej jeden na cztery projekty" — to dokładnie dolna granica tego przedziału, przełożona z życzenia na zapis ustawowy.
Grant jako dodatek, nie jako podstawa
Sedno propozycji Razem nie sprowadza się jednak do samego podniesienia odsetka. Chodzi o zmianę roli, jaką grant pełni w finansowaniu nauki. Dziś dla wielu zespołów konkurs grantowy to nie premia za ambitny projekt, lecz podstawowe źródło utrzymania — bez grantu nie ma pieniędzy na aparaturę, na doktoranta, czasem na własną pensję. Taki układ wpycha naukę w tryb, który środowisko nazywa grantozą: nieustanne pisanie wniosków zjada czas, który powinien iść na badania, a zatrudnienie badaczy rwie się w rytm kolejnych, krótkich projektów. Program Razem odwraca tę hierarchię — system grantowy ma stanowić „uzupełnienie stabilnego finansowania" uczelni, instytutów badawczych i Polskiej Akademii Nauk, a nie jego podstawę. To samo sformułowanie — „uzupełnieniem, a nie podstawą finansowania nauki" — Razem stosowało już w stanowisku z 2018 roku.
Za tym stoi też spór o to, jakie badania w ogóle warto finansować. Już w 2016 roku Razem ostrzegało przed podporządkowaniem nauki doraźnym potrzebom biznesu — kosztem badań podstawowych — i nazywało taką politykę wprost: „To błędna i krótkowzroczna strategia, która ani trwale nie poprawi stanu polskiej gospodarki, ani nie pomoże polskiej nauce wejść na międzynarodowy poziom". Badania podstawowe, które finansuje głównie NCN, rzadko dają szybki produkt, za to bez nich nie ma z czego robić wdrożeń dekadę później. To najbardziej „nierynkowa" część nauki — i właśnie dlatego musi ją utrzymać państwo.
Co proponuje Razem
Zagwarantujemy ustawowe finansowanie Narodowego Centrum Nauki tak, by co najmniej jeden na cztery projekty badawcze otrzymywał wsparcie. System grantowy będzie stanowić uzupełnienie stabilnego finansowania uczelni, instytutów badawczych i Polskiej Akademii Nauk.— Deklaracja programowa Partii Razem (2025), rozdz. „Nauka — warunek rozwoju”, partiarazem.pl
- Ustawowa gwarancja finansowania NCN na poziomie, przy którym wsparcie dostaje co najmniej jeden na cztery projekty (25%) — koniec loterii, w której przepada pięć dobrych wniosków na sześć.
- Grant jako uzupełnienie, nie podstawa — trzon finansowania to stabilna subwencja dla uczelni, instytutów i PAN, a konkursy dokładają środki na najambitniejsze projekty.
- Ochrona badań podstawowych przed spychaniem ich na rzecz doraźnych zleceń — bo to z nich powstają wdrożenia następnej dekady.
Skąd w budżecie na to pieniądze, wynika wprost z podniesienia nakładów na naukę do 3% PKB. A dlaczego finansowanie oparte na krótkich grantach uderza w ludzi — w doktorantów i młodych badaczy zatrudnianych „od projektu do projektu" — pokazujemy w tekście o warunkach pracy na uczelni. Ta niestabilność ma zresztą tę samą naturę, co śmieciowe zatrudnienie w reszcie gospodarki, którą serwis pracowniczy Razem opisuje w tekście o końcu umów śmieciowych.
